piątek, 8 marca 2013

Tęcza


Wokół nas każdego dnia dzieją się fantastyczne rzeczy. Nie zawsze są wielkie, czasem to zwykłe drobiazgi jak uśmiech obcej osoby na ulicy, promień słońca łaskoczący Cię w nos czy ulubiona piosenka lecąca w sklepowym radiu. To takie MOMENTY sprawiają, że dzień staje się lepszy, piękniejszy, a Ty czujesz się szczęśliwsza.
Jednak w codziennym biegu łatwo jest przestać zauważać te drobiazgi. Zapominamy o naszym wewnętrznym dziecku, które może żyć w nas dzięki takim momentom, małym radościom. Z czasem to dziecko w nas zasypia, a my przestajemy odczuwać radość z pięknych chwil.
Ja niby zauważam często te drobiazgi, ale rzadko się nad nimi zatrzymuję. Uśmiechnę się i biegnę dalej. A czasem trzeba też się zatrzymać, nie tylko zauważyć, ale też ZOBACZYĆ.
Ostatnio dzięki mojej córce zobaczyłam TĘCZĘ. Do ciemnego holu wpadało słońce przez szybkę w drzwiach wejściowych. W szybce światło się rozszczepiało, tworząc tęczę. Niejednokrotnie widziałam tę tęczę, jednak dopiero Nastka mi ją pokazała tak naprawdę. Mogłam zobaczyć całą gamę uczuć na jej twarzyczce. Radość, gdy pojawiała się tęcza. Zachwyt, gdy obserwowała kolory tęczy. Obserwowałam ją, gdy bawiła się wchodząc w tęczę. I widząc zachwyt i radość Nastki z powodu tęczy, zaczęłam sama odczuwać zachwyt i radość, zaczęłam WIDZIEĆ tęczę i bawić się z nią. Zapomniałam, że tęcza to rozszczepione światło. Widziałam i czułam magię. Jak dziecko. To było fantastyczne uczucie.
A Wy kiedy ostatnio poczuliście magię?


Tęczowo ściskam,
Ania

PS Nie mogło dziś oczywiście zabraknąć tęczowej piosenki :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz